SHARE WEEK 2015: PRAWIE SAME BLONDYNKI I DWA JAJA


SHARE WEEK to wymyślona przez Andrzeja z jestKultura cykliczna akcja, w ramach której blogerzy polecają innych blogerów. “W ten sposób otwieramy się nawzajem jako piszący i nagrywający koledzy oraz koleżanki, a także pokazujemy naszym Czytelnikom, kogo cenimy lub kim się inspirujemy :)”, jak mówi sam ojciec pomysłodawca. Więcej o samej akcji poczytacie u źródła, a my, bez zbędnego paplania, przechodzimy do sedna, czyli trzech blogów według mojego uznania.
I kolejnych trzech wybranych przez K.


KONRAD

Wybierając blogi, starałem się, dla odmiany i odrobiny urozmaicenia, nie polecać tych, które darzę otwartą miłością i do których linkuję przez cały rok. Wszyscy wiedzą, jak kocham Seg (tylko trochę mniej niż Janka), że chciałbym zostać adoptowany przez Nishkę, karmiony przez Paulinę i chodzić tylko w sukienkach od Moniki. Dlatego narzuciłem sobie sztywne reguły.
Polecone przeze mnie blogi mają być świeże.
Mają być młode.
I niech chociaż jeden z nich nie będzie prowadzony przez piękną blondynkę, żeby, chociaż raz, uniknąć oskarżeń o seksizm...
Prawie mi się udało.

Kasia Gandor


Kiedy, w ramach naszej porannej tradycji, leżymy z K w łóżku, robimy poranną prasówkę, stalkujemy w Internecie i obgadujemy ulubionych blogerów, jest jedną z tych, od których zaczynamy. Lekkie pióro nawet przy ciężkich na pozór tematach, słowne gry, świetny rysik (kasirysik), zmysł obserwacji i abstrakcyjne poczucie humoru z odchyłami w stronę sarkazmu i autoironii.
Blondynka.
Trochę za chuda.

Fabjulus


Na bloga Julii trafiłem dzięki Jankowi. Julia, poza byciem (oceniając po zdjęciach) piękną blondynką (wielkie zaskoczenie), jest fenomenem. Jedna z niewielu blogerek, która pisze o mężczyznach i, tu naprawdę wielkie zaskoczenie, prawie zawsze trafia w punkt. Ma talent do dobierania całkiem oryginalnych tematów w wałkującej wciąż to same tematy blogosferze.

Jaja w kuchni


Poznajcie Marcina.
Marcin lubi jeść.

No dobra, ma też świetny zaczes, świetną brodę, wciąga nosem chilli i naprawdę często bywa dla mnie kulinarną inspiracją.
Jedna z 5 osób na świecie, którą zaprosiłbym na wspólne gotowanie, bez lęku, że w którymś momencie się wkurwię i zaszlachtuję.

K
Ciężko.
Bardzo ciężko.
Jak tu się zdecydować?
To może same urodowe? Początki bloga przecież zobowiązują.

Italiana


Dawno, dawno temu, kiedy miałam jeszcze rude, popalone włosy, oszalałam na punkcie naturalnych kosmetyków. Trafiłam na bloga Italiany, który jeszcze wtedy miał taką bardzo długą nazwę. I wyobraźcie sobie, że ona potrafiła całkiem sama zrobić WŁASNY SZAMPON! To były czasy… Oczywiście, mnie szampon nigdy się nie udał, ale jej blog nadal należy do grona moich prywatnych klasyków.
Nie jest blondynką, ale wybaczam.

Idalia


Tak mi zawsze pozytywnie w głowie, jak ją czytam. Sposób, w jaki pisze o makijażu, kosmetykach, włosach, przywodzi mi na myśl lato. Pastelowe lato. A może wiosnę? Taką z łagodnym wietrzykiem. Aź się uśmiecham.
No i od niedawna jest blondynką.

Hairoutine


Moje niedawne odkrycie. Mam wrażenie, że pisanie bloga sprawia jej olbrzymią radość. I że jest trochę postrzelona. Bawi mnie. Intensywnie działa na instagramie, a ja lubię, jak ktoś nie daje mi o sobie zapomnieć.
A, no tak. Też jest blondynką.

Bierzcie i czytajcie z tego wszyscy, to jest bowiem sześć naprawdę dobrych blogów, które z przyjemnością wam polecamy.