Know how: wikiński warkocz


Długo (jakieś 5 minut) zastanawiałem się, co mógłbym dać wam z okazji Dnia Kobiet. Kwiaty banalne, notki pochwalne macie na co dzień, a na diamenty mnie jeszcze nie stać. Na szczęście jestem geniuszem. Moje drogie Dziubdziusie, z okazji Dnia Kobiet piekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Na tę jedną notkę oddaję bloga K. Pozwalam jej przekazać tysiącom czekających na to kobiet myśl. Dowolną. Może napisać, co tylko zechce, a ja nie będę się wtrącał.

K, z właściwą sobie przewrotnością silnej i niezależnej kobiety, postanowiła pokazać wam, jak pleść warkocza silnej i niezależnej kobiety.
Jej wybór.

Know how: wikiński warkocz

Każda szanująca się wikińska wojowniczka powinna mieć w swym tobołku:




Przed przystąpieniem do plecenia rozczesz włosy grzebieniem. Jeśli go zapomniałaś, musisz zdać się na łaskę wiatru.


Lepiej jednak nie zapomnieć grzebienia.


Wydzielasz ładnymi, PROSTYMI przedziałkami pasmo włosów nad czołem. Zasięg - mniej więcej czubek głowy. Związujesz pasmo lub motasz je jakoś, by się nie majtało przy pleceniu.



Zaczynasz od lewej strony. Włosy od przedziałka do ucha dzielisz na dwie części przedziałkiem (równym jak od linijki, bo będzie go widać). Pierwszy pleciesz dobieraniec z dolnej części. Staraj się robić go ściśle. Dobieraj tylko od góry. Po zapleceniu długości palca wskazującego zakończ go zwykłym, ciasnym warkoczykiem. Nie zwracaj uwagi na wchodzące do ust włosy. Przecież jesteś twarda, jak warunki, w których przyszło nam żyć.


Analogicznie zrób z górną częścią. Postaraj się bardziej, gdyż to właśnie ten warkoczyk będzie najbardziej przyciągał spojrzenia.


Gdy masz już dwa warkoczyki i rochę zaczynasz przypominać wikińską babę, bierzesz się za pasmo znad czoła. Pleciesz z niego luźny dobieraniec od prawej do lewej strony.


Pamiętaj, by po każdym przełożeniu trochę go wzburzyć i potargać, by uzyskać wrażenie, jakbyś przed chwilą wróciła z pola bitwy. Pomóż sobie wsuwkami.


Z niego i dwóch mniejszych pleciesz kolejny warkocz. Tu już zabezpiecz koniec gumką, bo zaczyna się rozwalać, a musi przecież wytrzymać co najmniej do kolejnego mycia głowy.


Znad prawego ucha zacznij pleść dobierańca oplatającego całą głowę w lewą stronę. Wykorzystaj resztę włosów (a nie zostało jej dużo - tym się nie martw, każda tak ma
na tym etapie). Zabezpiecz koniec gumką w odpowiednim kolorze bądź sznurkiem splecionym z włosów pokonanych wrogów.


Dochodzisz do rozstaju: w opcji dla leniwych zwijasz w linę oba warkocze. W wersji dla zaawansowanych cofasz się do momentu, w którym spotykają się oba dobierańce, i z trzech pasm ostatniego dobierańca robisz dwa. Nad karkiem spleć wszystko po prostu w jeden warkocz.
Nie przejmuj się starannością - im bardziej będzie nieokrzesany, tym bardziej będzie odzwierciedlał twoją osobowość. Porozciągaj końcowy efekt we wszystkie strony, by inne ci zazdrościły, że masz takiego grubego, pięknego warkocza.


Powyciągaj różne części swojej fryzury. Wzburz ją palcami. Pozwól, by potargał ją wiatr (opcjonalnie mężczyzna/kobieta wedle preferencji).


Przyjmij dumną postawę. Zrób groźną minę. Spójrz na to, co cię otacza - las, rzekę, pola (wymienne na miasto czy gdziekolwiek akurat jesteś) - tak, jakby były TWOJE. Bo są. Jesteś silną i niezależną kobietą. Jesteś panią tego, czego panią chcesz być. Jesteś wikińską królową warkoczy.