Cała prawda o polskiej rodzinie


Pozwólcie, że opowiem wam o pewnej rodzinie. Rodzinie typowej, normalnej. Żeby nie powiedzieć zwyczajnej. Ludziach takich jak ty, ja i K. Poznałem ich wczoraj, w środku dnia, we własnym domu. Ty też już ich znasz, nawet jeśli o tym nie wiesz. Poznałeś ich we własnym domu. Nazywają się Typowopolscy, a to jest ich historia.

On.
Pół pipa, pół mężczyzna. Próbuje być na bieżąco, dlatego ostatnio zapuścił brodę, ale w niczym mu to nie pomaga, bo wciąż ubiera się w dyskoncie. Używa trzech szamponów. Czarnego na wypadanie, srebrnego na siwienie i białego przeciw łupieżowi. Kobiety uwodzi przy pomocy dezodorantu, któremu nie da się oprzeć, antykacowej wody po goleniu i świetnego kremu. Już w młodości zapewnił sobie przyszłość, zakładając konto we właściwym banku, co w połączeniu z korporacyjną karierą pozwoliło mu wziąć kredyt. Właściwie kredyty. Na seksowny, lecz bezpieczny i niezawodny miejski rodzinny samochód prosto z salonu w rozsądnej cenie i designerskie mieszkanie w Wielkim Mieście. I smartfona. Zawsze nosi przy sobie pięciolitrowy płyn do prania, dzięki któremu czarne tkaniny zawsze wyglądają jak nowe. Od matki się tego nauczył. Niedawno rzucił palenie przy użyciu tylko jednej paczki tabletek.

Ona.
Ma ogromne kłopoty ze zdrowiem. Problemy z nietrzymaniem moczu, bolesne menstruacje, spadek libido spowodowany antykoncepcją. Kiedy zaczyna się jej okres, przestaje śpiewać i tańczyć z koleżankami w miejscach publicznych. Kompulsywnie podjada w chwilach stresu, ale radzi sobie z tym przy pomocy bezcukrowych tabletek. W ogóle produkty bez cukru stanowią podstawę jej diety. Niestety, wygląda na to, że powoduje ona wzdęcia i zaparcia. Na szczęście zwalcza je jogurtem. W miejscach publicznych, kiedy nie ma ze sobą jogurtu (bo całą torebkę zajmuje płyn do białego), używa specjalnych tabletek. Wprawdzie nie tłumaczy, co na przyjęciu dzieje się z powietrzem zalegającym w jej trzewiach, liczy się jednak jej komfort. Komfort i styl, dlatego wzięła pożyczkę na nową torebkę. Jej zakupem uczciła 7 lat bezszkodowej jazdy i dodatkową zniżkę na ubezpieczenie. Ma kota, którego karmi luksusowymi konserwami, i ćwiczy mięśnie Kegla sekszabawką, którą znalazła w opakowaniu odchudzających czekoladowych płatków.

Oni.
Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, kiedy okazało się, że przyszli na randkę z płynem tej samej marki. Niestety, sielanka nie trwała długo. Od samego początku musieli przezwyciężyć wiele trudności. On oszukiwał ją, podając jej rozpuszczalną kawę zamiast tej z jej ulubionej kawiarni (oboje uwielbiają kawę, ale nie mają plam na zębach, bo wiedzą, jakiej gumy do żucia używać). Ona gotowała obiady jak u mamy, ale z torebek, słoików i papirusów. Na dodatek jego konar nie chciał płonąć, a ona z miała problemy z libido przez antykoncepcję. Na szczęście są na to tabletki. Na wszystko są. Nawet na naczyń zmywanie, niezawodne i inteligentne.

Ich rodzina.
A na pewno inteligentniejsze od dzieci, które w pewnym momencie im się przytrafiły i nie są w stanie przyswoić wiedzy, że naczynia przed wstawieniem do zmywarki należy namoczyć. Za to doskonale przyswajają suplementy diety zaprojektowane z myślą o nich.
On chyba nie do końca wie, skąd się wzięły, bo sam jest dużym dzieckiem. Przynajmniej według niej. Kiedy wyjeżdża, zostawia mu listy z instrukcjami, bo inaczej nie byłby w stanie przeżyć. Non stop podważa jego autorytet, zwłaszcza przy dzieciach, ale mimo wszystko toleruje jego zabawki. Czasem tylko z politowaniem patrzy jak gra z potomstwem przed telewizorem na plastikowej gitarze. Może zastanowiłaby się, co zrobiła ze swoim życiem, ale emocje skutecznie stępiła bezpiecznymi ziołowymi tabletkami na uspokojenie (bez recepty, ale przed użyciem konsultuje się z lekarzem lub farmaceutą albo zapoznaje z treścią ulotki, bo nie chce, żeby niewłaściwe używanie leków zaszkodziło jej życiu lub zdrowiu). Dzieci leczy lizakami zaleconymi przez pediatrę. Użyłaby syropu, ale nie jest w stanie odróżnić, czy to kaszel suchy czy mokry. Chorowitość mają chyba po matce. Zresztą on też zaczął się już sypać. Problemy z plecami i hemoroidami. Jedynym członkiem rodziny, który nie ma problemów ze zdrowiem, jest ich pies. Szczególnie jelita ma zdrowe, na co mają twarde dowody.
Mają komplet teściowych (babć) i jednego teścia (dziadka). Dziadek jest bardzo szczęśliwy, odkąd dostał nowe dyskretne pieluchomajtki dla dorosłych. Drugi zmarł, ale ubezpieczyciel pokrył koszty pogrzebu i jeszcze wypłacił solidną rekompensatę. Jedna z babć to superbohaterka w obcisłym trykocie, która jednym ruchem ręki załatwia tort, popcorn i wszystkie problemy, a na deser dodatkowy pakiet z filmami w nowym telewizorze kupionym na kredyt. Drugą, mniej atrakcyjną wizualnie, zamknęli w domu opieki, w którym nie ma wanny, jest za to masa potrzeb. Jako jedyna z rodziny nie wygląda na specjalnie szczęśliwą.

Niestety, moja narracja kończy się na smutnych oczach babci z domu opieki. Chciałem wiedzieć więcej. Czy radzą sobie w małżeństwie, czy dzieci pójdą na studia. Jakie będą losy babć. Niestety, Solorz postanowił przerwać mi ten wzruszający blok reklamowy jakimś filmem. Wytrzymałem 15 minut, żeby zobaczyć kolejny odcinek, ale okazało się, że leci powtórka. Od wczoraj siedzę przed telewizorem i leci dokładnie ten sam odcinek “Sagi rodu Typowopolskich”. Cierpię, ponieważ to najpełniejszy obraz polskiego społeczeństwa. Nikt dotychczas nie poddał nas tak głębokiej analizie, jak spece od reklamy. Nikt nie oddał tego tak realistycznie. Błagam, jeżeli wiecie, co działo się u nich później, podrzućcie mi jakiś skrót w komentarzach.