Najlepsze dary losu w historii polskiej blogosfery


Dziś dostałem paczkę. Dostaje paczki dosyć często, ale rzadko tak wyjątkowe, jak ta. Wprawdzie jeszcze jej nie otworzyłem, ale domyślam się, co w niej jest. To, prawdopodobnie, najniezwyklejsze #darylosu w historii polskiej blogosfery.
Jeśli nie wiesz, czym są dary losu, w Internetach musisz być od niedawna. W dużym uogólnieniu to takie prezenty, które dostają blogerzy od firm, które próbują zdobyć ich miłość. Blogerzy to wyjątkowo grzeczne dzieci, więc te prezenty z pewnością się nam należą. Nie dla nas dostawanie ładnych paczuszek tylko przy specjalnych okazjach.

Dary, którymi obdarza nas los, bywają różne. Równie często zdarzają bezużyteczne i nieprzemyślane, co całkiem w porządku - alkohol i inne fajne rzeczy, które zawsze miło dostać. Ale czasami, pewnie tylko raz w życiu (chociaż mam nadzieję, że częściej) trafia się coś naprawdę wyjątkowego.Tak jak dziś.

Paczka jest duża, a tego, co w niej jest, wystarczy, żebym się z wami podzielił. Musicie wiedzieć, że strasznie mnie to jara. Chciałem jeszcze przez chwilę budować napięcie, ale, zupełnie szczerze, nie mogę się już doczekać. Dlatego nie czekam. Nigdy nie potrafiłem czekać. Zawsze obczajałem pawlacz z prezentami na długo przed przyjściem mikołaja. Dlatego, nie przedłużając, otwieram. Przed wami najbardziej wyjebane dary losu w historii.


Widzicie tę paczkę? Wydaje wam się pusta? Nie macie racji. Ta paczka jest wypełniona po same brzegi. Jest pełna rozczarowania i zawiedzionych nadziei. Dokładnie tak puste i beznadziejne, jak święta tysięcy rodzin co roku. Nie wszyscy mają tak dobrze, jak my. Nie wszyscy mogą bez problemu wypełnić brzuszek barszczykiem i uszkami (chyba, że nie jesteście Polakami i wypełniacie brzuch barszczykiem i krokietem. Albo zupą ze śledzia), nie wszyscy znajdą w tym roku prezenty pod choinką.

Na szczęście możemy im ten czas umilić. Nie lubię pojęcia społecznej odpowiedzialności, bo ludzie, którzy o niej mówią, zazwyczaj tej odpowiedzialności żądają. To nie jest odpowiedzialność, kiedy jest obowiązkiem. Ale gwarantuję wam, że zupełnie inaczej jest, kiedy robicie to dlatego, że czujecie, że to właściwe. Pomaganie innym zostawia fajne uczucie w brzuchu, kiedy robisz to sam z siebie.

Mówię wam... Nie. Mówię ci.
Mówię ci, że Szlachetna Paczka jest zdecydowanie fajniejsza niż pusta paczka. Szczególnie, jeśli dostaje ją ktoś, kto nie spodziewał się żadnej paczki. Dlatego zachęcam cię do puknięcia w obrazek poniżej. Przeniesie cię na stronę, na której możesz wybrać sobie rodzinę albo dzieciaka, którym możesz pomóc paczką. Jeśli jesteś takim leniuchem jak ja, możesz wybrać opcję wpłacenia kilku złotych.

tu klikamy
Zróbmy własne dary losu i wypełnijmy jakiemuś dzieciakowi paczkę czymś fajniejszym niż rozczarowanie.