Share Week. Konrad też czyta blogi. Czasami


Gdyby ktoś kiedyś napisał “Instrukcję Obsługi Konrada” (K. Oczywiście, że byłaby to K), to jedną z najważniejszych rad w niej zawartych (oprócz “karmić mięsem” i “nie drażnij, gdy głodny”) byłoby “unikaj odległych terminów”. Dając mi dużo czasu na wykonanie zadania, możesz być pewny, że wykorzystam ten czas w pełni. To znaczy czasami pomyślę o tym, co mam zrobić, ale wezmę się za to w ostatniej chwili. Albo minutę po terminie. Nie radzę sobie bez presji nieuchronnego dedlajnu.

W dniu, w którym Andrzej ogłosił Share Weeka wiedziałem że wezmę udział. Niestety, Share Week, jak przystało na tydzień, trwa siedem dni. Siedem dni? No przecież zdążę. Jutro napiszę. I w ten oto sposób dotarliśmy do dnia ostatniego, a ja oczywiście nic nie napisałem. Co gorsza, kiedy już zacząłem pisać, okazało się, że praktycznie nie czytam blogów. A już na pewno nie czytam takich, które byłby sens polecać. Przecież Segrittę i tak wszyscy znają, a Magivanga nie znajdzie tu ani jednego cztytelnika.

I wtedy mnie oświeciło. Jesteście tu dla pary, więc dam ja wam pary.

Na przykład parę M&M. Lubicie krótkie rozmówki, które wrzucam czasem na fejsie? Oni wrzucają swoje na blogu. Od jakichś 10 lat. Kawał historii, abstrakcyjnego humoru i leniwy kot.

I drugą parę M&M. Z Michałem łączy mnie miłość do burgerów i koszulek, geekowstwo i nadzieja, że w Polsce może być kiedyś ładnie. Maria prowadzi jednego z dwóch najlepszych blogów parentingowych w Polsce. Jako Mike&Mary sprawiają, że coraz mniej boję się rodzicielstwa.

Podróżnickich nie podlinkuję, bo zazdroszczę im drona. No dobra. Ale tylko dlatego, że to świetny blog podróżniczy. I mają drona.

Poza parami wasza uwaga należy się Majkowi. Chłopak ma masę pary i zasłużył na paru wiernych fanów więcej. Prawdopodobnie już kiedyś go polecałem, ale zasłużył, żebym się powtórzył.

A jeśli ktoś ma dość czytania, niech idzie na Instagrama popatrzeć na zdjęcia facetów, którzy próbują przetrwać na zakupach z kobietami. Albo na youtubie zakochać się w Lisie. Mój typ humoru, mój typ dziewczyny i prawdopodobnie zaginiona siostra K.


Chyba już za późno, żeby zachęcać was do wzięcia udziału w Share Weeku na zasadach ogólnych. Zresztą kto miał to zrobić, ten zrobił. Kto mnie nie polecił, niech zginie i przepadnie. A kto chce, niech linkuje fajne miejsca w sieci w komentarzach pod tekstem. Swojego bloga, shareweekową notkę, swoje ulubione blogi. Co chcecie. Łaskawie udzielam dyspensy.

Etykiety: ,