Dlaczego znów zranił Cię facet? Bo jesteś podłą kłamczuchą


Jesteś podłą kłamczuchą. Tak po prostu. Twoje kłamstwa są wyłącznym powodem każdej krzywdy doświadczonej ze strony mężczyzn.


No dobra. Każdej po 16 roku życia. Bo do tego czasu już dawno powinnaś się nauczyć, jak czytać facetów. To naprawdę nie jest trudne.
Jakiś czas temu napisała do mnie jedna z was prosząc o radę mnie i K. Nie wiedzieć czemu, zdarza się to dosyć często, ale ten przypadek był pierwszy, więc wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Dziewczę pisało o mężczyźnie. Zresztą same zobaczcie.

Mianowicie chodzi o faceta, faceta w których cholernie się zauroczyłam. Jest starszy, sporo starszy, ale nie o to chodzi, nie mam z tym problemu, ani ja ani on. Od jakiegoś czasu, nie długiego spotykam się z nim. Czasem raz, czasem 2 razy w tygodniu. Na początku było super, zabiegał o mnie, ale od spotkania do spotkania robi się coraz gorzej. Tak jakby on się wycofuje, a ja chcę i robię cały czas krok na przód. Coraz bardziej się angażuje i coraz bardziej mi zależy. Boję się, że chodzi mu tylko o seks. A ja nie jestem jeszcze na to gotowa, za krótko się znamy. Wczoraj spotkaliśmy się i odwożąc mnie burknął coś o tym, że może to będzie nasze ostatnie spotkanie, że nie chce mnie zranić. Co za baran, mówi mi wprost, że chciałby się ze mną przespać, więc chyba bardziej zraniłby mnie gdyby się własnie ze mną przespał a potem zostawił... Mówi, że nie szuka dziewczyny, nie chce związku. Ok, rozumiem to, chociaż w głębi serca mam nadzieje, że zaiskrzy, ale czy na to nie jest za późno? To pierwszy facet, z którym spotykam się tak na poważnie. Chociaż poważnie to jest to chyba tylko dla mnie. Co mam zrobić? Zapomnieć o nim, przestać się narzucać? To tak łatwo powiedzieć, nie jest to takie proste. Pewne jest to, że coś do niego poczułam, dobrze czuję się w jego towarzystwie. Chyba jestem naiwna, albo głupia. Bo każda NORMALNA dziewczyna, zostawiłaby takiego w cholere, a ja nie potrafię, cały czas o nim myśle. Co za naiwność...  Jakie jest Twoje zdanie na ten temat, a jakie K.?  Brnąć w to, czy odpuścić? Tylko jak?
Pozdrawiam,
A

Wymieniliśmy parę maili, więc wiem, że to całkiem mądra dziewczyna. Nie krytykuj jej w komentarzach. Nie zrobiła nic, czego sama kiedyś nie zrobiłaś. Nie tłumaczy jej głupota, winne więc może być tylko kłamstwo. Najpodlejsze z kłamstw. Oszukiwanie samego siebie. Sprawa jest prosta jak drut.
Jeżeli mężczyzna mówi, że nie chce związku, to znaczy to tyle, że nie chce związku.
Jeśli zaznacza, że nie chce Cię skrzywdzić, to prawdopodobnie Cię skrzywdzi i najwyższa pora brać dupę w troki.
Jeśli nie chce zaprosić Cię do siebie, bo nie chce, żeby zrobiło się między wami zbyt poważnie, to tylko i wyłącznie dlatego, że nie chce, żebyś poznała kobietę z którą jest już na poważnie.

Tak. Mężczyźni kłamią. Dokładnie tyle samo co kobiety. Ale kłamią w sposób tak prosty do przejrzenia, że Twoje cierpienie jest tylko i wyłącznie Twoją winą. To jednak nie jest jeszcze takie złe. Najgorszy jest fakt, że każdą niepasującą Ci prawdę, postarasz sobie przetłumaczyć tak, żeby jak najmocniej spieprzyć sobie życie.
Nie ma żadnego wytłumaczenia dla trwania w relacji, która Cię unieszczęśliwia. Weź się ogarnij. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Etykiety: ,