-40% w drogerii 2. Zakupy żywych trupów. Survival guide


Jeżeli ktoś jeszcze pamięta tak prehistoryczne czasy, jak początek tego bloga, wie, że wszystko zaczęło się na fali cierpienia wywołanej drogeryjną wyprzedażą. Teraz czeka nas powtórka z rozrywki. Nadchodzą czterdziestoprocentowe przeceny. Nadchodzi kolejny Tydzień Żywych Trupów.


A porównanie do zombie nie bierze się znikąd. Zrozumiesz to, kiedy zobaczysz to pierwszy raz na własne oczy. Wszystkie będą podążać w jednym kierunku, pożądając tego samego. Po prostu miejsce mózgów zajmą kosmetyki. Kiedy już wejdą do drogerii. zaczną poruszać się bardzo wolno. Tak wolno, że na nowo zdefiniują to słowo. Każda półka będzie wymagała uwagi, a one tej półce uwagę poświęcą. A kiedy okaże się, że towaru nie starczy dla wszystkich, mogą zacząć walczyć między sobą. Wierz mi, widziałem na własne oczy. Nie wspominając już o tym, jak blado wyglądają w świetle jarzeniówek.


Nic na to nie poradzisz, Twoja kobieta zostanie jedną z nich. Wirus już się rozprzestrzenia. Zarażają się na blogach, forach, przez maile, ulotki i kontakt z już zakażonymi. Nam pozostaje jedynie minimalizować straty. Oczywiście, możesz sobie odpuścić, zostać w domu albo skierować się w inną stronę, kiedy skręci do drogerii, ale wtedy stracisz wszelką kontrolę i skończy się tak:

- Bogowie, ile Ty na to wszystko wydałaś?
- Głupi jesteś, lepiej policz, ile zarobiłam!
- ???
- No i tak musiałam to wszystko kupić. To same niezbędne rzeczy. Uczciwie zarobiłam te 40% rabatu.

Jakkolwiek nie ma to sensu, one myślą w ten sposób. Dlatego odpada przeczekanie tej godziny w Empiku albo na fajeczce przed sklepem. Pilnuj jej. Tym bardziej, że przy okazji można się nieźle zabawić. Nie chodzi nawet o to, że kiedy się zdystansujesz, one wyglądają naprawdę zabawnie i uroczo. I strasznie jednocześnie. Pomyśl sobie, co możesz osiągnąć bawiąc się ich kosztem. To znaczy tych obcych. Nie ryzykuj, robiąc to swojej. Nie chcesz tego.

Najprostszą rozrywką jest podrzucanie im najbardziej absurdalnych produktów do koszyków. To zadziwiające, jak w XXI wieku potrafi zawstydzić się dziewczyna, wyciągając przy kasie żel Durexa ze swojego koszyka. Ale my celujemy wyżej. Możesz być pewien, że najbardziej obleganymi stoiskami będą te z droższą kolorówką. To znaczy tym wszystkim, czego używają do malowania na swych twarzach barw wojennych. Ciekawe, co by było, gdybyś ustawił się z koszykiem tak, żeby zablokować do nich dostęp. Dobra, też słabe, ale już wiem. Wiem!
Numer będzie wymagał przygotowania. Zawsze są najbardziej pożądane produkty. Takie, o które będą się bić. Wystarczy ustalić, które to i zadbać, żeby ich zabrakło. Najtwardsi mogą je wykupić i z zyskiem sprzedać na Allegro, ale jeszcze lepszym pomysłem jest drażnić je łażąc po sklepie z koszykiem pełnym niedostępnego już obiektu pożądania. Jak rozpoznać taki produkt? Wystarczy poczytać komentarze na ich blogach. Albo tu. Na bank podzielą się swoimi planami zakupowymi. Ja już wybrałem. Jak w Olsztynie zabraknie eyelinerów w żelu i tego tuszu w żółtym opakowaniu, to wiecie, kogo winić.

Dobra. Pewnie nie warto ryzykować życiem. Okazuje się, że nie da się dobrze bawić. I nie ma się co naśmiewać, bo wkrótce dzień darmowej dostawy i sam będę zachowywał się w ten sam sposób. Przepraszam, jeśli czujesz, że zmarnowałem Twój czas. Czeka nas straszny tydzień. “World War R”. “Resident Rossmann”. “Tydzień żywych trupów”. Jedyne, co możesz zrobić, to przypilnować, żeby zrobiła listę zakupów, zabrać jej kartę, dać gotówkę i modlić się, żeby wróciła cała i zdrowa.
Już nie mogę się doczekać jej tańca zwycięstwa i udanych zakupów.


Właśnie zapytała, gdzie jest moja stara kolczuga, ale nie twierdzę, że ma to jakiś związek.

Etykiety: , , ,