Pokaż, co kupujesz facetowi, a powiem ci, jak bardzo nie umiesz tego robić


Trzy wiadomości w ciągu dwóch dni uświadomiły mi, że naprawdę macie problemy z kupowaniem prezentów facetowi. Za pierwszym razem nie uwierzyłem, napisałem Ali, że jest głupia, że ma szukać w googlach. Za drugim razem też. Za trzecim razem sam sprawdziłem i zrozumiałem, w czym tkwi problem. Wy próbujecie sobie same na ten temat odpowiadać. A to się nie może dobrze skończyć.




Widzicie printscreena u góry? Ta strona na Wizażu była pierwszym wynikiem mojego wyszukiwania. I w tym miejscu chciałbym zadać kilka pytań. W jaki sposób którejkolwiek z was mogło przyjść do głowy, że wasz ukochany chce dostać od was kubek ze swoim zdjęciem. Kubek. Ze zdjęciem. Jakbyśmy się na siebie w lustrze przy goleniu nie napatrzyli. Albo wspólny portret? Z pewnością zajmie honorowe miejsce w naszym salonie lub biurze, a za każdym razem kiedy na niego spojrzymy przypomnimy sobie, jak bardzo was kochamy?

Nokurwasorryalenie.

Jedyna sytuacja, w której prezentem mogą być zdjęcia, to kiedy zrobisz sobie naprawdę dobrą sesję obliczoną na poruszenie najczulszych strun w męskim ciele. Z felgą jego ukochanego wozu, w stylizacji na jego ulubioną heroinę albo w stylu pin-up. Pod warunkiem, że jesteś ładna.

Dzięki bogom, że mój screen jest taki krótki, bo zalałbym się żółcią opisując wasze pomysły. Jak to jest, że po radę dotyczącą mężczyzny zwracacie się do innych kobiet? Pompujecie swoimi pytaniami samosie i wizaże, obgadujecie to przy każdym wieczorku z "Sex and the city" popijając Cosmopolitana i jedząc czekoladki. A zawsze kończy się tym samym. Stereotypami, niedomówieniami i zwykłymi bzdurami. Jeśli chcecie uszczęśliwić faceta, poradźcie się innego faceta. W przeciwieństwie do kobiet my wiemy czego chcemy. Zazwyczaj powiemy wam prawdę. Chyba że mamy na was ochotę. Daję wam parę pewniaków. Większość przećwiczonych przez K, drugiego najlepszego dawcę prezentów na świecie. Pierwszym jestem ja.


10. Mięso. Zrób stek według przepisu Ramseya. Albo żeberka. Górę boczku. Raz w roku możesz przestać być jędzą goniącą na siłownię, karmiącą zdrowymi dla okrężnicy płatkami owsianymi. Większość z nas kocha dobre mięso. I nawet nie będziemy krzyczeć, jak przestraszysz się, że jest zbyt krwiste i obsmażysz o dwa razy za dużo. K już się nauczyła.

9. Pamiętasz voucher do spa? Pamiętasz jak się z niego ucieszyłaś? On też się ucieszy. Z maseczki błotnej (podczas zafundowanego przez Ciebie paintballa), aromaterapii (właściwie areoterapii, przecież właśnie fundnęłaś mu skok ze spadochronem) czy kuracji wyszczuplającej (prosty proces wystawienia ciała na przeciążenia podczas jazdy sportowym wozem po torze wyścigowym).


8. Kup sobie ładną, niepraktyczną, drogą bieliznę. Banał? A kiedy ostatnio to zrobiłaś? Walentynki się nie liczą. Co? W walentynki też tego nie zrobiłaś? Oddawaj czekoladki, ty nudna flądro.

7. Coś zdalnie sterowanego. Kochamy sterować. Pilot od telewizora jest nasz, kierownica jest nasza. Daj mu jeszcze helikopter. Monster truck też się nada. Cokolwiek, tylko niech ma pilota.

6. Wydanie kolekcjonerskie. Ty już wiesz czego. "Gwiezdnych Wojen" na blu-rayu, batmana na x-boxa z figurką w zestawie. "Trzy kolory" z odautorskim komentarzem, a nawet oprawiona w skórę Biblia z autografami twórców.





5. Gadżet z jego ulubionej książki, gry, filmu, czy komiksu. To jest coś, czego zazwyczaj sami byśmy sobie nie kupili. Ale cieszy jak wcześniejsza gwiazdka i pokazuje, jak dobrze nas znacie. Porównaj to do "Łał, kupił mi suszarkę z dyfuzorem i chłodnym nawiewem z jonizacją! Pamiętał że mam kręcone włosy! O borze, kocha mnie". Nie ważne, czy to breloczek z Boba Fettem, czy replika miecza Jona Snow. Dobre będą też wszelkie drobiazgi związane z naszymi pasjami. Żeglarska piersiówka to totalny wypas.

4. Lego. Patrz punkt wyżej. Ale to możesz zostawić jako kartę przetargową - to często najlepszy powód, żeby mieć dzieci.




3. Nóż. Każdy mężczyzna nóż mieć musi. Poręczny scyzoryk na co dzień i coś wyjątkowego na weekend za miastem. Można się śmiać, dopóki nie okaże się, że trzeba szybko naprawić waszą torebkę albo but. Włamać się do samochodu, bo rozładowałyście akumulator, a zamki zardzewiały i z kluczyka nie pójdzie. Nie ma komu patyka na ognisku zaostrzyć. Nóż to podstawa. Nie może go zabraknąć w męskim ekwipunku, tak jak skórzana kurtka i dobre buty muszą być w szafie. Muszą, nie ma od tego odstępstwa. A jeżeli Twój facet ma już komplet, zawsze możesz kupić mu jakieś małe dzieło sztuki. Na przykład postapokaliptyczny handmade od Lotara. Na bank przyda się, gdy nadejdą zombie. a nadejdą. 

2. Zapalniczka. To tak samo niezbędny element męskiego ekwipunku jak nóż. Babcia zawsze powtarzała, że jak będę miał przy sobie kawałek sznurka, nóż i źródło ognia, to poradzę sobie z 99,9% problemów i nieszczęśliwych wypadków. Nawet jak Niemcy przyjdą. Nawet jeśli nie pali, to nie wypada nie mieć ognia w towarzystwie. A ładne Zippo doda pewności siebie, dopełni stroju i uratuje życie (rozmrozi zamarznięty zamek na przykład). No i możesz pokazać jak bardzo go znasz. Dobór odpowiedniego wzoru to niełatwa sztuka. Chociaż zawsze sprawdza się niezawodna klasyka.


1. Kłamałem. Nie ma miejsca pierwszego. Sama wiesz najlepiej co mu kupić i nie daj się podpuścić żadnemu przemądrzałemu bucowi. O połowie pozycji sam bym nie pomyślał, gdybym wcześniej nie dostał ich od najlepszej kobiety na świecie. Pamiętaj tylko, że prezent nie zawsze musi być praktyczny. Daj się ponieść. Skarpetki, krawat i woda po goleniu? Nawet Twój dziadek się z tego nie cieszył, kiedy dawałaś mu je w prezencie małym dziewczęciem będąc. Pasek? Ok, zamów mu klamrę na ebayu i stwórz idealny dla niego pasek. Elektronikę też sobie raczej odpuść. Lubimy wybierać, szukać, porównywać. A później cieszyć się z dokonanego zakupu. Jest jeszcze alkohol, ale każdy głupi potrafi kupić butelkę łychy. Potraktuj swojego faceta jak dziecko, wtedy on udowodni Ci jak bardzo jest męski. Dzień chłopca nadchodzi.

Etykiety: , , ,