Moja dziewczyna nie jest Cosmo


- Cholera, jak ja dawno nie czytałam "Cosmo"! - roześmiała się K, kiedy w "Różowych latach 70" artykuł z niego narobił niezłego zamieszania.
- To "Cosmopolitana" wydają w Polsce?
- Nie wiem, jak miałam 12 lat to wydawali. Podbierałam je starszej siostrze i czytałam z koleżankami. I z wypiekami.
- Taki "Playboy" dla lasek? Chcę!
Ale do kiosku nie pójdę. Wystarczy że umiem już kupić tampony.
Dwa dni później, kiedy ambitny plan oddania się lekturze biblii kobiet uleciał mi już dawno z głowy, K wręczyła mi niewinnie wyglądające pisemko.
- Co to?
- Kosmo.
- Kto to?
- Emma Stone.
- ...?
- Dziewczyna Spidermana.
- A czemu w ubraniu?

Miał być Playboy, a wygląda jak Pani Domu. Szybki rzut oka na tematy z okładki.

LOVE BOOK 
42 strony ekstra
Odpowiadamy na Twoje 
najważniejsze pytania 
o miłość i seks...

Ok, jest dobrze, przynajmniej poprawnie napisali seks.

CICHE DNI
DLACZEGO TO
NIE DZIAŁA?

(NIE TYLKO W ZWIĄZKU)

Mhm.

Raport Cosmo 
DOBRY W ŁÓŻKU, 
CZYLI JAKI

SEXY LOOK
- Modowe
inspiracje
- Urodowe
sztuczki
(Oczarujesz
kogo
chcesz)

Może być ciekawie, nie?
Nie! Czy wiecie jak wygląda "Playboy"? Wprawdzie ostatni raz miałem go w ręku z rok temu, ale przez bardzo długi okres czytałem go regularnie. Pierwszy był numer z Agnieszką Włodarczyk podpatrzony za młodu u wujka. Później od czasu do czasu wpadał w ręce. Regularnie i samodzielnie zacząłem kupować go w liceum, skończyłem gdzieś w połowie pierwszego roku studiów. Przez ten czas zaliczył on lepsze i gorsze okresy (paradoks "Playboya": magazyn dla mężczyzn, słynący z gołych dup, który najlepszy był w czasach, kiedy naczelnym był gej), ale zawsze trzymał pewien poziom. Świetne wywiady, bardzo dobre reportaże i na deser jedne z lepszych felietonów nad Wisłą. Sesje zdjęciowe (swoją drogą czasem naprawdę niezłe) schodziły na dalszy plan. Jeden egzemplarz czytałem najpierw ja, a później moi rodzice. I każdy znalazł w środku coś dla siebie.

Jeśli więc porównywać nasze płcie po naszych plejbojach to wypadacie dziewczyny bardzo blado. "Cosmo" składa się z reklam (co oczywiście mu wybaczamy, z czegoś trzeba żyć) i porad dla... Dobra, nie mam pojęcia, kto potrzebuje takich porad.

WYPRÓBUJ W SYPIALNI

"Włóż do pochwy wibrator lub palec i próbuj go na zmianę wciągnąć i wypchać. Potem zrób to samo w trakcie seksu (już bez wibratora i palca...)". No cóż, nie chcę dyskutować z sensem ćwiczeń Kegla, ale dopisek w nawiasie daje jasno do zrozumienia, że autor ma czytelniczki za idiotki. Albo gimnazjalistki.

"69 Podwójny oral. Choć na początku wydaje się dziwna, pozycja 69 może znacznie zwiększyć Twoje szanse na orgazm". Dobra, można 69 lubić, albo nie, ale jeśli uważasz tą pozycję za dziwną lub pikantną, prawdopodobnie orgazm nie jest dla Ciebie. Wracaj pod kołdrę, zgaś światło i kontynuuj po misjonarsku.

KIEDY ROBISZ
Z PARTNERA SWOJĄ
PRZYJACIÓŁKĘ

Według tego artykułu mój związek z K powinien się już dawno rozpaść. To, że wciąż jesteśmy razem to cud, ale nie ma się co oszukiwać. Zmierzamy prostą drogą ku zagładzie.
Na szczęście jest jeszcze nadzieja. Wystarczy, że:

1. K weźmie mnie na wystawę psów. Nawet nie musimy żadnego kupować. Oglądanie tresury ma podobno być zabawne.
Ciekaw jestem jak wyglądałaby randka osoby udzielającej porad sercowych z tą z działu seksualnych.

2. K ma mnie poprosić, żebym nauczył ją grać na konsoli. Do tego przegrany ma zrobić striptiz.
Świetnie. Nie mogę się doczekać, kiedy K znowu wybierze w Tekkena Alisę i skopie mnie bez litości, na koniec odkręci sobie głowę, i wysadzi mnie nią w powietrze. To na pewno wpłynie pozytywnie na nasz związek, a ja będę miał później ochotę zrobić jej striptiz.

3. Musimy zrobić razem tortillę na obiad. A na deser nachosy z sosem serowym.
Prawdopodobnie jesteśmy jeszcze razem tylko dlatego, że to nasze standardowy zestaw na wieczory filmowe. Trafiłeś, "Cosmopolitanie" <3


Dlaczego
on zamyka się 
w sobie

Bo nie może sobie poradzić z faktem, że czytasz Cosmo.
"Zacznij inwigilację od trzech słów:..."
INWIGILACJĘ?

W całym magazynie jest tylko jeden tekst celujący odrobinę wyżej. Rozmowa z Katie Piper, której wylali kwas na twarz. Później zrobili operację, a na koniec "Nauczyła się kochać swoją nową twarz". 
COSMO: Mówiłaś w wywiadach, że zanim zostałaś zaatakowana kwasem siarkowym, miałaś obsesję na punkcie swojego wyglądu. Co teraz jest dla Ciebie najważniejsze.
KATIE: Teraz moim priorytetem jest rodzina: rodzice i siostra. Nie przeżyłabym bez ich wsparcia. To oni przeszli ze mną przez wszystkie najtrudniejsze chwile, dali mi siłę i nadzieję.

To miłe. To naprawdę miłe ze strony redakcji "Cosmopolitan", że w gazecie, która w większości skupia się na wyglądzie i seksie, jest jeden artykuł, w którym Cię uspokoją. Nie ważne, że nie będziesz miała "Pięknych włosów od zaraz", nie stać cię na aktualną "Markę na topie", a poradnik "Jak super wyglądać następnego dnia" Cię nie dotyczy, bo nikt nie zaprasza Cię na imprezy. Ważne, że jest Katie, która wytłumaczy Ci na 3 stronach co się w życiu liczy.

To smutne, że najbardziej znane czasopismo dla kobiet, skupia się na facetach. Jeszcze smutniejsze, że wciska sam kit. Od skrajnego infantylizmu przechodzi do niesmacznej wulgarności. Pięknie zmarnowany potencjał. Chyba że to tylko problem polskiego wydania.

Przykro mi laski, wasza biblia kłamie.

Etykiety: ,