Jak chłopak mojej dziewczyny został recenzentem. Fitomed Herbata i henna.

Nie jest ze mną jeszcze tak źle,
skoro mieszczę się w jednej kosmetyczce
Dawno dawno temu, kiedy nie chodziłem z dziewczyną, która czyta blogi, żyłem w błogiej nieświadomości. Włosy myłem tym, co akurat znalazłem pod prysznicem. Czasem szamponem, innym razem żelem pod prysznic. Mydło w kostce też było ok. Jeśli nacierałem czymś twarz, to śniegiem, albo niebieską niveą. Tą samą, którą smarowałem skórzaną kurtkę i buty zimą. 

Te piękne czasy już dawno odeszły, a ja oprócz szczoteczki i maszynki mam półkę kosmetyków, których w większości nawet nie kupiłem. Na początku byłem sceptyczny, ale do niektórych naprawdę się przyzwyczaiłem. I powoli przestaje się ich wstydzić. Jak szamponu Fitomed Herbata i henna.


BUTELKA

Nie wiem dlaczego opakowanie ma dla was aż takie znaczenie, ale ok. Jest ładna. Na pewno prosta, co ma chyba oddawać jego naturalny i ziołowy charakter. Przy okazji, zauważyłem, że butelki damskich kosmetyków do kąpieli są ładne, a męskich praktyczne. Kiedy myję się na holu za żaglówką doceniam kształt butelki Adidasa, czy innego Old Spice, który nie wypada ze śliskiej dłoni i trzyma się wciśnięty za linkę/kąpielówki.


ZAPACH

Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że to zapach herbaty i henny. Nie mam pojęcia jak pachnie henna, ani czym jest, ale to pewnie ten brzydki zapach który dominuje nad przyjemnym aromatem herbaty. Bez różnicy, i tak nie wącham się po włosach.

MYCIE

Szampon myje włosy. Niezły numer, co? Ale fakt, że myje je nieźle. Są puszyste, ale nie tak, żebym nie mógł ich potem uczesać. Mam po nich zajebiście zdrową skórę głowy. Chociaż raz na tydzień podkradam jakiś zwykły szampon. Jeśli używam Fitomedu bez przerwy włosy zaczynają się przetłuszczać. Najważniejsze jest jednak to, co robi z kolorem. Ja całe lata cierpiałem w wakacje. Mniej więcej w lipcu byłem rudy. A przynajmniej miałem głowę całą w pasemkach. K nie chcąc słuchać już mojego marudzenia znalazła go na wizażu, albo u jakiejś obłąkanej włosomaniaczki. W każdym razie dziękuję Ci, droga recenzentko. Kimkolwiek jesteś. 

Jak widać jakie światło, taki kolor.
Na co dzień po uczesaniu lewy dolny róg.

WYDAJNOŚĆ

Kończy się, jak zużyję cały.

SKŁAD

Aqua, Herbs extract, Coco glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropyl betaine, Sodium laureth sulfate, Propylene Glycol, Peg-7-glyceryl cocoate, Polyquaternium-7, Lactic acid, Fragrance, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone 
Jakby to miało jakieś znaczenie.

SKŁADNIKI ZIOŁOWE

Mocny wyciąg z herbaty cejlońskiej oraz z liści henny irańskiej, naturalne substancje myjące wyodrębnione z korzenia mydlnicy lekarskiej, składniki nawilżające i kondycjonujące.
Tak.


CENA

Nie mam pojęcia, K mi kupuje. Ale założę się, że jest tańszy niż jej szampon, którym umyłem dzisiaj podłogę. W całym domu pachnie mentolem, a ona chyba długo nie poprosi mnie o porządki.


Nie traktujcie tej recenzji do końca serio. Jeśli się przyjmie, to mam jeszcze kilka ulubionych kosmetyków. Jeśli nie, to sprowokowała mnie do tego Kosmetyczna Hedonistka, więc z pretensjami odsyłam do niej. A szampon jest w pytkę, moje włosy są gładkie, grube (to oczywiście zaleta świetnych genów), dobrze się układają, a kolor jest mocny i głęboki. Polecam.

Etykiety: , , , , , , ,